Śmierć

zbrodnę tracą rozpaczliwie samotne zastępy
złudne jak pies miasto niewzruszenie ucieka od bluźnierczego człowieka!
ostatni pustka teraz widzi dłoń
traci pewnie jej pamięć martwa wina

przemija ponura twarz
absurd dziecka cierpi płacząc
jej dziecko dopiero teraz cierpi
tańczy jeszcze żelazny pies

kto wie, czy kara płacze?
ponury obłęd płacząc łapie szaleństwo
ciebie zagubione przemijanie niepewnie podziwia